Koszulki polskie czy chińskie?

W czym Chińczycy są lepsi od Europejczyków? Przypuszczalnie w kilku sprawach, ale bez wątpienia biją nas na głowę kosztami produkcji wszystkiego, co człowiek nauczył się produkować. Przypuszczalnie stan taki nie potrwa wiecznie, ale póki co „chińskie” jednoznacznie kojarzy się z tanim, ale i, na szczęście, lichej jakości. Zalew chińskiej produkcji na rynkach światowych jest tak duży, że trudno znaleźć w sklepie produkt, który nie pochodziłby z Chin. „Chińszczyzna” jest szczególnie widoczna w branży odzieżowej, obuwniczej i przemysłowej. Koszulki bawełniane stały się niemal synonimem „chińszczyzny” w tego słowa najgorszym znaczeniu. Są owszem, bardzo tanie, ale przy okazji fatalnej jakości. Sprzęt AGD i RTV również coraz częściej trafia na rynke aż z Chin, mimo, że widnieją na nim zwykle najbardziej znane, międzynarodowe marki. Cóż, niskie koszty, a co za tym idzie, wyższe zyski kuszą wszystkich producentów. Na szczęście klienci zdają się powoli oswajać z pewnymi prawidłościami rynku i rozumieją, że to co tanie rzadko jest dobre. Dlatego też rodzimi producenci stawiając na jakość zaczynają powoli odzyskiwać utracony rynek. Jeśli dorzucić do tego nowe, płynące z Internetu możliwości szybszego i tańszego handlu można się spodziewać, że te koszulki z bawełny „made in Poland” wrócą do łask klientów. No, chyba, że i polscy producenci zechcą pooszczędzać i przeniosą produkcję do Chin...

strona główna